Biegać każdy może

Biegać każdy może
Zastanawiam się jak zacząć ten wątek o bieganiu. O motywacji? Po co nam to? Jaki sprzęt jest niezbędny? A może po prostu: „jak zacząć?”
Przy okazji różnych spotkań z biegaczami często zadaję im pytanie: jak to u Ciebie się zaczęło? I oczywiście otrzymuję tyle odpowiedzi ile pytań zadałem, a nawet więcej… Czasem jest to chęć sprawdzenia siebie, czasem tradycja rodzinna, często obawa o zdrowie, nadwaga, presja społeczna (bo wszyscy wokół gadają o bieganiu i nie mam wspólnego tematu), a czasem nie wiadomo co. Po prostu impuls.

U mnie było podobnie. Licznik zaczął odliczać 2kg do setki, serce waliło jak oszalałe po wejściu na pierwsze piętro, a przy okazji stres, praca, zmiany w życiu. Trzeba było coś zrobić. Padło na bieganie. Dlaczego? Bo jestem leniem… Nie chciało mi się dojeżdżać na siłownię czy inny fitness. Jestem też oszczędny. Po co wydawać na coś, co mogę mieć prawie za darmo? Założyłem więc jakieś stare ciuchy, stare trampki i pod osłoną nocy wyszedłem na swój pierwszy „trening” (wstydziłem się swojej wagi, kondycji itp.) Zacząłem sprintem i zakończyłem po około 100 metrach zawrotami głowy. Tak rozpocząłem przygodę, która trwa od ponad pięciu lat. Wsiąkłem.

Jestem biegaczem amatorem. Lubię się dzielić swoją wiedzą, doświadczeniem. Nie jestem fizjologiem ani trenerem. Nie mam aspiracji układania planów treningowych. Nie znam się na tym na tyle, aby brać na siebie odpowiedzialność za cudze zdrowie. Ale sam lubię gdy ktoś opowiada o swoich przeżyciach i z nich czerpię to, co uważam, że mi pomoże albo to, czego powinienem unikać.

Napiszę więc, co moim zdaniem powinniśmy mieć, aby zacząć. Co mi się przydało.
Po pierwsze motywacja. Bez tego ani rusz. Nie planuj, że wyjdziesz jutro, pojutrze czy za tydzień. Masz to zrobić? Zrób to. No chyba, że rzeczywiście zupełnie nie masz w czym biegać.

Na początek prawie nic nie jest istotne. Prawie. Możesz pobiec w dresie, bluzie, bawełnianej koszulce czy nawet nago (nie polecam). Ale buty powinny być do biegania. Nie do hali, nie do wspinaczki. DO BIEGANIA!!!

Większość z nas nie ma możliwości korzystania na co dzień z dobrodziejstw leśnych ścieżek, więc będziemy narażeni na dreptanie po twardych chodnikach czy ulicach. Uwierzcie. Szkoda stawów. Profesjonalne buty zapewniają amortyzację, która chroni nasze kolana, kostki, biodra. Profesjonalne nie znaczy bardzo drogie. W dyskontach czy na wyprzedażach można zakupić takie buty nawet za 120 zł. A to inwestycja w nasze zdrowie i komfort. Jak dobrać takie buty, to długi temat. Ja kieruję się rozsądkiem. Jak buty są wygodne na początku, powinny być dobre i później. Oczywiście kupujemy rozmiar większe niż zazwyczaj. Polecam skorzystanie z profesjonalnej pomocy w sklepach sportowych, ale też przez internet zanim kupimy buty, możemy porozmawiać ze sprzedawcami, czy nawet wysłać obrys stopy (ja tak zrobiłem przy zakupie pierwszych butów w góry).

Wybieramy trasę z jak najmniejszą ilością przejść przez ulice i truchtamy. Tak. Truchtamy. Nie biegniemy, ale wolniutko, noga za nogą truchtamy. Jeśli to za szybko, przechodzimy w marsz. Nikt nas nie goni. To nie zawody. Zaczynamy np. trzy razy w tygodniu po 30 minut marszobiegu. Gdy będziemy w stanie biec 30 minut bez przerwy, przyjdzie czas na bardziej profesjonalne treningi, interwały czy skipy. Teraz budujemy formę, pozbywamy tłuszczu, wzmacniamy stawy, mięśnie. Cieszymy z każdego metra.

Nie biegajmy za dużo i za długo. Dajmy sobie czas na regenerację. I tak wszystko będzie na początku bolało. Warto po treningu się porozciągać, to pomaga. Później będzie łatwiej i przyjemniej.
I tyle. Nic więcej nie potrzeba. Nie przejmujcie się spojrzeniami innych. Często błędnie je interpretujemy. Ja wielokrotnie powtarzałem, że większy podziw czuję widząc 120 kg Grubasa, który wygląda jakby miał ducha wyzionąć niż obserwując „ścigaczy”. Choć wielu z nich było w przeszłości właśnie takimi Grubasami.

Jednak zanim wyjdziecie na pierwszy trening – ostrzegam. Robicie to na własne ryzyko! Ryzyko związane z tym, że bieganie może wam towarzyszyć już do końca Waszych dni! Może pojawią się pomysły na starty w zawodach, wspólne treningi czy wyjazdy. To później, teraz trzeba zrobić pierwszy krok. Ruszyć pupę i wyjść poczłapać.
Powodzenia i do zobaczenia na trasie!

Aha. Biegacze pozdrawiają się podniesieniem ręki, uśmiechem i zwykłym cześć!
Cześć!

Autor:
Arkadiusz Szymański
Psycholog, biegacz amator