Drzemie w Tobie Prokrastynator?

Drzemie w Tobie Prokrastynator?
Właśnie zabieram się do pisania tego artykułu. Prawdę mówiąc nie za bardzo mi się chce, może zrobię coś innego? Może pójdę do kina, wyjdę na spacer, poczytam książkę? Nie, bo wiem, że to są czynności zastępcze, sprawiające przyjemność, a ja obiecałem sobie, że ten artykuł powstanie… No to chociaż posprzątam – przecież to też praca – a może jeszcze pozmywam naczynia? A pisanie odłożę na później, przecież jeszcze zdążę, mam cały wieczór…

Taki scenariusz od czasu do czasu dotyka większość z nas. Ma nawet naukową nazwę: „lenistwo”. Mam wrażenie, że dotyczy głównie studentów uczących się do egzaminów, które będą za jakiś czas, za tydzień, dwa. Sam na to chorowałem i mam nawet nawroty:)

Jednak dla dużej części populacji, takie odkładanie ważnych spraw na później ma daleko idące konsekwencje, związane z kłopotami w szkole, domu, pracy. Dlaczego więc mając świadomość, że jakieś ważne zadanie musi zostać wykonane odsuwamy go w czasie? Odpowiedzi prawdopodobnie jest tyle, ilu ludzi będzie na nie odpowiadało. Coraz częściej jednak okazuje się, że częścią wspólną jest prokrastynacja.

Prokrastynacja, czyli patologiczne odwlekanie jako zjawisko zostało zbadane i opisane w latach 80-tych ubiegłego wieku, a od 90-tych jest traktowane jako jedno z zaburzeń psychicznych, występujące zarówno odrębnie, jak i łącznie z innymi, np. depresją.

Kiedy pierwszy raz usłyszałem o tym zaburzeniu, natychmiast pomyślałem, że przecież to zwykłe lenistwo, po co nadawać temu nowe znaczenie? Czym ma się różnić diagnoza lenia od diagnozy prokrastynatora? Okazało się, że różni się i to znacznie. Osoby leniwe czerpią ze swojego zachowania nie tylko korzyści wymierne, ale przede wszystkim psychiczne. Odkładanie zadania na później wywołuje u nich zadowolenie, a odroczone czynności często zostają przerzucone na inne osoby. W zaburzeniu jest inaczej. Dotknięte nim osoby czują ogromne wyrzuty sumienia z powodu zarówno odwlekania jak i niewykonania zadania. Nie potrafią zrozumieć dlaczego, pomimo silnej presji zarówno otoczenia, jak i własnej nie potrafią zdobyć się na usystematyzowanie swoich działań. Często obwiniają siebie, umniejszają swoją wiedzę, umiejętności, kompetencje. Może to prowadzić do wtórnych zaburzeń i koło się zamyka.

Objawy odwlekania najczęściej pojawiają się w wieku szkolnym a jego źródło upatruje się w jednym z pięciu czynników:

  • Lęku przed porażką – łatwiej jest wytłumaczyć porażkę brakiem czasu na wykonanie zadania, niż zmierzyć się z oceną innych czy zdecydować się na pogłębianie wiedzy (bo co w przypadku, kiedy nie jestem teki zdolny jak mi się wydawało?)
  • Lęku przed sukcesem – jeżeli wykonam dobrze zadanie, to może to się wiązać ze zwiększeniem wymagań w stosunku do mnie, może też wywołać zazdrość innych osób a to powoduje u mnie dyskomfort.
  • Lęku przed intymnością – trzymając ludzi na dystans, mamy pewność, że inni nie zobaczą jaki „naprawdę” jestem. Wykonanie zadania może spowodować, że się do mnie zanadto zbliżą.
  • Lęku przed bezradnością – niewykonanie zadania będzie świadczyć o braku siły, także zadania błahe, mało ambitne nie wzbudzą poprzez ich wykonanie poczucia dobrze wykonanej pracy.
  • Lęku przed izolacją – jeżeli odkładane zadanie spowoduje zainteresowanie innych osób, to być może zostanę członkiem ich grupy, społeczności? Prokrastynator szuka sposobów na nawiązanie kontaktu troszkę jak małe dziecko chcące wzbudzić swoimi psotami uwagę dorosłych.

W porządku, ale co gdy dotyka to mnie lub bliskich?
Aby zwalczyć odwlekanie można skorzystać z pomocy psychoterapeuty czy psychologa, w leczeniu tego zaburzenia zazwyczaj nie stosuje się wspomagania lekami, a interwencja polega na zmianie sposobu myślenia pacjenta oraz wyrobieniu u niego prawidłowych nawyków związanych z wykonywaniem zadań.

Jednak prokrastynację możemy również zwalczyć sami. Przede wszystkim sprawdźmy, co nas motywuje do działania, a co blokuje. Dlaczego pewne zadania wywołują u nas chęć odkładania na później?
Bardzo często niepodejmowanie zadania związane jest z jego pojmowaniem jako nieosiągalnego, nie do zrealizowania czy zbyt wymagającego. Warto w takim przypadku podzielić je na mniejsze części niczym duży tort. Za jednym „posiedzeniem” trudno nam go zjeść, a nawet jeśli to się uda powoduje bóle brzucha i nudności, jednak kiedy podzielimy go na kawałki, zjedzenie ich w pewnych odstępach czasu będzie nie tylko możliwe, ale też dostarczy nam przyjemności. Podobnie jest z zadaniami. Przygotowując się np. do egzaminu, nie próbuj nauczyć się od razu całego podręcznika, zacznij od jednego rozdziału, a jeśli to też za dużo, podziel go na fragmenty.

Gdy brakuje motywacji, możesz wprowadzić system nagród. Podzieliłeś już „tort”? To za każdy „zjedzony” kawałek wyznacz sobie nagrodę. Może nią być jakaś przekąska, wyjście do kina czy spacer. Wszystko zależy od Twojej wyobraźni.

Naucz się także gospodarować czasem. Tak jak rolnik, który najpierw musi wydoić krowy, bo to o poranku jest najważniejsze, tak Ty w pierwszej kolejności wykonaj zadania najtrudniejsze. Nie będą one później obciążać Twojego umysłu ani sumienia. Spokojnie, kwiaty nie uschną bez podlania do południa.

Buduj poczucie własnej wartości. Jest różnica pomiędzy stwierdzeniem: „Jestem głupi, nie nauczyłem się wszystkiego” a powiedzeniem sobie „Nie zdążyłem wszystkiego się nauczyć, jednak część materiału już opanowałem!”.

I najważniejsze, pracuj nad sobą. Nasze nawyki powstają latami, zarówno te dobre jak i te złe, wykorzenienie tych drugich też musi potrwać jakiś czas. Nie odkładaj pracy nad sobą na jutro. To też jest część Twojego „tortu”.
Powodzenia!

PS. Napisałem! W nagrodę wieczorem zjem torcik!

 

Arkadiusz Szymański